Our website is using cookies to deliver best possible experience to you. By using it you agree to cookies policy.

Created with Sketch. Back

Jak budować 5G w Polsce?

Eksperci nie mają wątpliwości, że sieć 5G jest kluczowa w rozwoju światowej gospodarki cyfrowej. Jej powszechne wdrożenie otwiera drzwi do powstania inteligentnych miast, rozwoju telemedycyny i zielonej transformacji. Jak pokazało badanie przeprowadzone na zlecenie fundacji Digital Poland, Polacy widzą potrzebę korzystania z szybkiego internetu, aż 65 proc. pozytywnie ocenia sieć 5G.

Jak budować 5G w Polsce?

W najnowszej aktualizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa pojawiły się zapisy o budowie jednej quasi państwowej sieci komórkowej, w postaci realizacji tzw. projektu #Polskie5G. W mediach można znaleźć informację, że jednym z elementów realizacji projektu Polskie5G jest wniesienia aportem pasma 700MHz do spółki celowej założonej wspólnie z operatorami komórkowymi. Skarb państwa miałby przy tym posiadać 51% udziałów w nowej spółce co pozwoliłoby zapewnić kontrolę nad spółką. W ocenie ekspertów telekomunikacyjnych projekt zmian w KSC jest błędny i w praktyce nierealny.

Brak wzorca do naśladowania, UE i USA stawiają na sektor prywatny

W żadnym państwie członkowskim Unii Europejskiej nie powstaje ani jedna quasi państwowa sieć komórkowa. Regulatorzy rynku telekomunikacyjnego, zgodnie z dyrektywami, dystrybuują pasmo w aukcjach i przetargach. Unia Europejska, tak jak m.in. USA, wiele lat temu słusznie postawiła na liberalizację sektora telekomunikacyjnego. W konsekwencji nastąpił swoisty bum inwestycyjny, pojawili się nowi operatorzy. W wyniku konkurencji znacząco spadły też ceny na czym skorzystali konsumenci. Podobna sytuacja miała w Polsce – w 1997 roku pojawił się pomysł prywatyzacji TPSA i uwolnienia rynku od szkodliwego monopolu. W wyniku liberalizacji sektora pojawili się również nowi operatorzy komórkowi. Zasięg ich sieci dociera dzisiaj do prawie każdego zakątka Polski, a ceny usług należą do jednych z najniższych w całej Europie. Sam abonament sieci komórkowej można nabyć w cenie dosłownie jednej dużej kawy latte.

Dzisiejszy sukces liberalizacji polskiego sektora telekomunikacyjne mocno kontrastuje z porażką upaństwowionego polskiego sektora elektroenergetycznego, na którym ceny regularnie rosną, a postęp zatrzymał się w latach 90tych. Należy dodać, że skarb państwa do dzisiaj nie potrafi skutecznie zrealizować np. sieci GSM dla kolejnictwa, mimo budowy sieci od 2008 roku i wydatkowania wielu miliardów złotych. Brakuje również sieci telekomunikacyjnej dla inteligentnych liczników mimo posiadania przez skarb państwa specjalnego pasma 450MHz do tego celu. Podobnie nie zrealizowano specjalnej łączności dla służb mundurowych (ang. PPDR).

Dlaczego budować jedną hurtową quasi państwową sieć?

Poza granicami UE jedynie w kilku miejscach na świecie podjęto próby budowy jednej państwowej hurtowej sieci komórkowej. Wszelkie projekty były interwencjami sektora państwowego podjętymi z uwagi na błędne działanie lokalnego sektora prywatnego.

Przykładowo w Meksyku, podjęto próbę obalenia monopolu Carlosa Slima, którego América Movil odpowiadał za 70% przychodów generowanych na meksykańskim rynku. Dodatkowo Meksyk cierpiał na brak inwestycji zagranicznych stąd postawiono na współpracę z kapitałem zagranicznym co miało wzmocnić peso. Budowa jednej sieci okazała się porażką, nie tylko z powodu braku klientów i braku zapełnienia sieci, ale również z powodu niespełnienia podstawowego celu. Nie udało się ograniczyć monopolu Carlosa Slima. Podobną porażką okazała się budowa jednej sieci w Rwandzie. Planowano zapewnić zasięg sieci w całym kraju, chcąc przy tym zdecydowanie obniżyć ceny detaliczne. Niestety państwowa sieć 4G LTE budowana we współpracy z Korea Telekom do dzisiaj generuje straty, sieć nie zapewnia przy tym dobrego zasięgu ani niskich cen. W konsekwencji prywatni operatorzy oferują na rynku usługi w lepszej cenie i z lepszą jakością z pominięciem sieci państwowej.

Jednak do najbardziej spektakularnych porażek budowy jednej sieci doszło na Białorusi i w Rosji. W tym pierwszym kraju quasi państwowa sieć LTE pokrywa jedynie 8% powierzchni kraju, nie pokrywając przy tym dróg, linii kolejowych czy autostrad. Sieć budowana we współpracy oligarchą cechuje przy tym dodatkowo słaba jakość. W tym samym czasie operatorzy tacy jak Telekom Austria czy MTS na Białorusi pokrywają blisko 100% kraju oferując przy tym sieć z lepszymi parametrami usług od sieci państwowej. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Rosji. Od 10 lat nie może tam powstać jedna quasi państwowa hurtowa sieć. Na marginesie nie wydaje się aby miała ona powstać. Pierwsze próby budowy jednej sieci na bazie 4G LTE podjęto w 2010 roku z udziałem Federacji Rosyjskiej. Projekt okazał się porażką, a operator zbankrutował. Rosyjscy urzędnicy z uporem maniaka chcą jednak nadal zbudować jedną sieć, tym razem 5G. Analizy trwają już 5 rok, a ich końca nie widać. Przy braku zgody państwa na oferowanie 5G w innych pasmach, Rosja obecnie stała się krajem potwornie technologicznie zapóźnionym.

Należy dodać, że kilka krajów, które analizowały budowę jednej hurtowej państwowej sieci, takie jak RPA czy Kenia porzuciły projekt. Obecnie jedynym krajem na świecie, który rozważa budowę jednej sieci 5G z udziałem państwa jest Malezja. Z ostatnich doniesień prasowych jednak wynika, że kraj ten porzuci projekt wspólnej sieci. Nikt zatem na świecie nie buduje jednej sieci 5G.

Czy czeka nas telekomunikacyjny Polexit?

Mając na uwadze nieudane próby budowy jednej hurtowej państwowej sieci na świecie oraz fakt stawiania w Europie sektora prywatnego na pierwszym miejscu, pozostaje mi zadać pytanie – czy czeka nas telekomunikacyjny Polexit? Czy Polska chce podążać nieudaną ścieżką rosyjsko-białoruską? Jako polski podatnik i ekspert rynku wolałbym, aby Polska podążyła jednak śladem np. Wielkiej Brytanii, gdzie powstał specjalny program o wartości 1 miliarda funtów dofinansowujący budowę infrastruktury telekomunikacyjnej w tym masztów, na terenach wiejskich, a łączność dla służb mundurowych wspiera znacząco sektor prywatny. Podobnie działania podejmują Niemcy w ramach nowej strategii 5G czy Francja w ramach właśnie ogłoszonego przetargu na sieć typu PPDR. Proponuję też, by współdzielenie sieci mające na celu poprawę jakości i zapewnienie zasięgu na wsiach, zostawić sektorowi prywatnemu, który robi to od lat najlepiej, z korzyścią dla konsumenta i gospodarki. Nie budujmy zatem kolejnych państwowych czy samorządowych sieci, bo te, na wzór Regionalnych Sieci Szerokopasmowych, albo zbankrutują albo będą świecić pustkami. Eksperci wiedzą też jaki jest efekt i tempo budowy sieci GSM-R dla kolei czy sieci LTE 450 dla energetyki. Jedyna szansa to prywatny sektor i współpraca z sektorem publicznym poprzez oferowanie grantów i pożyczek.

Autor: Piotr Mieczkowski